facebook
psy

O mnie

fotograf 7_05_2013Nazywam się Agata Tchórzewska z wykształcenia jestem architektem wnętrz, jednak jak to w życiu bywa nie zawsze kształcimy się w dziedzinie naszych zamiłowań 🙂
Całe swoje życie uczona byłam poszanowania do zwierząt, dorastałam z nimi i uczyłam się ich zachowań. Przez długie lata zajmowałam się wyłącznie naszymi prywatnymi zwierzętami, w tym psami, kotem, świnkami morskimi, królikami, papugami, kanarkami, aksolotlem meksykańskim, rybkami. Natomiast w latach 2012r.-2014r. prowadziłam dom tymczasowy dla psów po przejściach, szukających nowych domów, które niejednokrotnie musiały zostać nauczone życia w mieście, zasad panujących w domu, czy takich podstaw jak załatwianie się poza mieszkaniem. Wówczas zrozumiałam że jedyne co naprawdę sprawia mi przyjemność i się dla mnie liczy to praca z psami, patrzenie na ich roześmiane pyszczki, wesoło merdające ogony i ich pełne ufności oczy. Pod swoją opieką miałam łącznie 7 swoich psów oraz około 18 tymczasowych.

Obecnie jestem opiekunem dwóch swoich psów, Szamana adoptowanego w 2010r. ze schroniska w Zielonej Górze oraz Bouvier’ki Hikaru z Grodu Książąt Pomorskich. Z psami tymi brałam udział we wszystkich warsztatach tropieniowo/ratowniczych w Szczecinie prowadzonych przez Annę Hermińską od lipca 2014r.
Szaman szkolony był na śladach użytkowych, w późniejszym etapie przeszedł na szukanie ludzi górnym wiatrem, obecnie w wieku 7-lat jest na psiej emeryturze. Hikaru swoje pierwsze warsztaty odbyła we Wrocławiu jako 10-tygodniowy szczeniak, jest psem szkolonym na wyszukiwanie osób zaginionych terenowym – górnym wiatrem.

Wszystkie te doświadczenia nauczyły mnie jak postępować z psami lękliwymi i wycofanymi, wymagających karmienia z ręki, jak i pewnymi siebie agresorami które niewiedzą w którym momencie odpuścić. Potrafię odpowiednio dobrać psy tak, żeby sobie wzajemnie nie zagrażały, a jednocześnie tworzyły zgrane stado. Miałam do czynienia z psami chorymi które wymagały codziennego podawania leków, co również nie stanowi dla mnie problemów ponieważ przez ostatni rok zajmowałam się sunią chorą na padaczkę. Trafiały do mnie psy różnych wielkości, zarówno niewielkie 4-tygodniowe szczeniaki, jak i dorosłe około 80kg psy. Wszystkie psy które miałam pod swoją opieką zawsze stawały się członkami naszej rodziny i tak właśnie były traktowane.